tikkurila_geometryczne-wymalowania-na-ścianach
Tikkurila

Twórcze lekcje geometrii

20 lipca 2020

To jest artykuł o malowaniu ścian, ale pozwólcie, że cofnę się do czasów szkolnych. Przykro mi, bez czasów szkolnych się nie obędzie, ponieważ tam wszystko ma swoje źródła – pierwszy i ostatni papieros, po którym ma się gorączkę (to ja), pierwsze zakochania niczym tornada (średnio raz na tydzień) oraz lekcje, których wspomnienie można porównać tylko do wizyty w Departamencie Kontroli Płatników Składek. Jak łączą się z nimi geometryczne wymalowania ścian?

– wpis gościnny autorki bloga Style Recital –

Szkolny ból matematyczny

Pamiętacie te pełne męki tygodnie, kiedy niektóre przedmioty szkolne wybitnie Wam nie „siedziały”? Umysły ścisłe, czyli tak zwane nerdy, wymiękały na akwarelach. Spoceni humaniści cierpieli na fizyce, chowając się przez czterdzieści pięć minut za kolegą z klasy. Z kolei delikatni wrażliwcy, zafascynowani Zofią Nałkowską i wczesnym Nikiforem, borykali się z wuefem, mdlejąc po każdym rzucie piłką lekarską. Ponieważ byłam najbardziej zdeklarowanym członkiem grupy numer dwa, mój szkolny ból oparty był głównie na matematyce. Z matematyki pamiętam tylko ciągi, ponieważ wraz z moją koleżanką z ławki namiętnie pisałyśmy w zeszycie „CIONGI”, chichocząc przy tym, jak tylko nastolatki potrafią chichotać – długo i bez sensu.

Uwolnić demona – najlepiej wałkiem

Matematyka dla dusz artystycznych to wspomnienie bolesne, przeżycie traumatyczne. Nierzadko wypierane, czasem wręcz prowadziło do marzeń o podpalaniu podstawówki oraz do duszenia w snach nauczyciela. Wiele upokarzających chwil przeżyłam przy tablicy, nie wiedząc, jak się zabrać za rysowanie trójkąta ekierką wielkości lodówki. Ale po co ja w ogóle o tym piszę? Otóż, z urazami szkolnymi należy się rozprawiać. Należy je brać w obroty, przetrawiać na nowo i uwolnić tego demona. Artyzm oraz matematyka mogą się połączyć, mogą nawet polubić. Wszystko zgodnie z zasadą: „Trzymaj przyjaciół blisko, ale wrogów jeszcze bliżej” (to z jakiejś komedii romantycznej?). Ja i moje koleżanki z Instagrama masowo powzięłyśmy wałki i razem ruszyłyśmy do boju. Lekcje geometrii w dorosłym życiu to na szczęście zupełnie inna jest zabawa!

Geometryczne malunki na ścianach zawładnęły Internetem. Wszędzie kolorowe linie, figury, bryły. Horyzontalnie, wertykalnie i po skosie. Matma pełną gębą, tylko w bardziej przyjemnym wydaniu. To jest, proszę Państwa, wesoła matma po naszemu.

Geometryczna dowolność – kreatywna wolność

Można oczywiście mierzyć, można wyliczać. Można używać taśmy, ołówka, a nawet cyrkla, a można też po prostu coś odrysowywać, a nawet iść na żywioł i chlapnąć farbą „na oko”. Kształty? Pełna dowolność! Koła, trójkąty, kwadraty, a także różne inne skosy i ukosy. Można też wybrać takie formy, których żaden nauczyciel od matematyki nie rozpozna i to dopiero jest satysfakcja. Mogą być też skomplikowane ośmiokąty z kołami w środku albo paski jeden obok drugiego – pełna zgoda na wszystko, byle nie malowane po imprezie.

Można zapytać: ale po co? Tak, widok może przywoływać odmęty szkolnych dziejów, ale geometryczne formy na ścianach to też bardzo szybki i niedrogi pomysł na metamorfozę wnętrza, która przetrwa długo – pomyślcie sami, ile lat ma sama matma, hę?  No właśnie. Wystarczy prosty, geometryczny mural, kilka prostych linii albo jednolite koło, by pomieszczenie zyskało zupełnie inny, nomen omen, wymiar.

Geometria wymalowana farbami to idealny pomysł na:

  • Niesztampowe zapełnienie fragmentu pustej ściany.
  • Wykorzystanie resztek posiadanych w domu farb (less waste!).
  • Zastąpienie tradycyjnych rozwiązań czymś bardziej nowatorskim.
  • Kreatywne spędzenie czasu w domu.
  • Nadanie indywidualnego charakteru swoim wnętrzom.
  • Niedrogą, ale spektakularną metamorfozę.

Należy też niestety oddać hołd matmie, królowej, ekhm, wszystkich nauk, że geometria to harmonia (przynajmniej tak podaje słownik synonimów). Za pomocą namalowanych figur można rozdzielić pewne strefy albo je połączyć. Geometria ścienna z zasady też „tnie” powierzchnie, więc jest dobrym sposobem na przykład na optycznie „obniżenie” bardzo wysokiego wnętrza albo „podwyższenie” niskiego. Żeby jednak moje gadanie nie poszło na marne, przykłady piękne też niosę, ku inspiracji oraz ku potwierdzeniu słów moich, że najlepiej uprawiać matematykę po swojemu. Oraz w kolorze.

Kolorowa geometria na Instagramie – inspiracje

1. Ada z profilu Zielona Kanapa

Brzoskwiniowe koło w roli zagłówka? A do tego lamperia z paskiem? Wyższa szkoła geometrii u Ady pokazuje, że jeden malunek na ścianie totalnie transformuje pokój. Uwielbiam to zdjęcie – dzięki muralowi, sypialnia stała się „miękka” i przytulna, a przy tym interesująca. Do tej metamorfozy Ada użyła farby Tikkurila Optiva Matt 5, a kolory, które wybrała, to: J408 (lamperia) oraz G408 (pasek). Koło powstało z połączenia tych kolorów – w samodzielnym miksowaniu farb najlepsze jest to, że za każdym razem powstaje zupełnie inny kolor. Ten wyszedł super smaczny!

Muszę podpytać Adę na Instagramie, czy tak bardzo lubiła swoją panią od matematyki, czy wręcz przeciwnie i teraz robi jej na złość takimi zdolnościami.

2. Ola z profilu Ola_SweetHome

Unikatowe mieszkanie Oli mieni się wszystkimi kolorami tęczy, co nadaje mu niesamowity klimat. Ola idzie w odważne połączenia mocnych barw, które doskonale odświeżają wnętrze starej kamienicy. Niedawno zmalowała taki kobaltowy kwadrat (kolor NCS S 6020-R80B) w swojej sypialni – bardzo wysokiemu wnętrzu dobrze zrobiły poziome linie. Do metamorfozy Ola użyła dwóch rodzajów farb: Tikkurila Optiva Colour (na ścianę) oraz Tikkurila Everal Aqua Matt 10 (na drzwi). Wybrany kolor jest taki sam na obu powierzchniach, ponieważ farby Tikkurila do ścian oraz farby do drewna można barwić na dokładnie ten sam kolor, np. z palety Tikkurila Symphony! Ten wybrany przez Olę doskonale współgra z tapetą w ptaki, czyniąc całość naprawdę oryginalną.

Nowoczesna bryła i stary parkiet? Kwadrat, który skończył się aż na drzwiach? Stawiam tu szóstkę z eklektyzmu.

3. Adrianna Terlikowska

Oto przykład, że projektanci wnętrz też sięgają po geometrię. Adrianna stworzyła formę, która jest swoistym dopełnieniem innych obłości w tym salonie. Owalne lustro, miękka kanapa, oryginalny stolik oraz kulisty kinkiet – wszystkie te rzeczy płynnie przechodzą z kształtu w kształt. Malunek w brudnym różu (kolor X416 z palety Tikkurila Symphony) nie tylko podkreślił te zaokrąglenia, ale też dodał wnętrzu miękkości i stworzył mu piękne tło.

To jest przykład na to, że geometryczny kształt może wyglądać też bardzo elegancko, minimalistyczne i ponadczasowo.

4. Ewa z profilu Tak Dużo i Tak Ładnie

Metamorfoza ściany wrocławskiego mieszkania Ewy jest jeszcze świeżutka, może jeszcze nawet się klei, za to jest zupełnie innym rodzajem geometrii w naszym zestawieniu. To jest matma dla twardzieli, ponieważ nie tylko wymagała skakania po rusztowaniu, ale i jakich umiejętności! Tylko Diego Rivera umiał łączyć te rzeczy. Kolorystyka niczym z szalonych lat siedemdziesiątych i muzyczne konotacje tworzą coś super niebanalnego. Coś, co tylko podkreśla indywidualny styl właścicielki oraz nawiązuje do jej pasji. Ewa poszła w pasy, a kolory, które wybrała do metamorfozy, to: K325, G330, J319, F328, G353 oraz Y489 z palety Tikkurila Symphony.

Największa miłośniczka francuskiego wina, a takie proste linie maluje – dyplom z matmy się należy jak nic!

5. Mój mural

Mój spontaniczny malunek w salonie to był gwałtowny przypływ weny, na który nie znalazłam usprawiedliwienia i po prostu musiałam natychmiast chwycić za pędzel. Wszystkie formy powstały z resztek kolorów – pozostałości m.in. po malowaniu kuchni (kolor M350 Ink), sypialni (kolor H382) i przedpokoju (K392) oraz własnoręczne miksy tychże. Nie miałam pojęcia, jak wyjdzie ten mural, a wyszedł fajnie i nieustannie podoba mi się ten pomysł. Może nawet nigdy go nie zamaluję, zostawiając zagwozdkę dla przyszłych pokoleń, które pewnego dnia odkryją go i rozpoczną nowy rozdział w psychoterapii.

geometryczne wymalowania na ścianach

Geometryczne wymalowania na ścianach – podsumowanie

Mam nadzieję, że czujecie się zainspirowani, a geometria nie będzie Wam już taka straszna i rozprawicie się z nią równie kreatywnie, jak my żeśmy to uczyniły. I pamiętajcie: nigdy więcej nie wzdrygajcie się na widok szkolnych atrybutów! Całą edukację można twórczo wykorzystać – no może oprócz tych tablic z rozmnażaniem polipów (pączkowanie – brrrr!).

___
Wpis jest częścią cyklu Potęga Inspiracji – więcej inspiracyjnych wpisów z tej serii przeczytasz >>> TUTAJ

1 Komentarz

  • Reply
    Magdalena
    20 lipca 2020 at 11:58

    Ja podziałałam z geometrycznymi kształtami w holu. Pomieszczenie wygląda na o wiele większe 🙂 Efekt WOW!

Zostaw Odpowiedź

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.