ławka szkolna w pokoju dziecięcym
Pokój dziecka

Jak pomalować meble – stara ławka szkolna

8 października 2018

Czy pamiętacie swoje pierwsze biurko lub stolik, przy którym powstawały Wasze pierwsze rysunki, a potem zadania domowe? Ja dobrze pamiętam i kiedy sięgnę pamięcią do mojego dziecięcego pokoju, mam przed oczami biały blat podwójnego biurka dzielonego z młodszą siostrą. A na nim widzę świeżo zastrugane przez mamę kredki. Do dziś pamiętam, jak te kredki w moment przyciągały mnie do blatu, tak że potrafiłam przy nim siedzieć godzinami i tworzyć swoje pierwsze bardziej lub mniej nieporadne rysunki. Chciałam, żeby moi synowie też mieli takie swoje miejsce do twórczej pracy i kreatywnych zabaw już teraz i żeby była to przestrzeń, w której po prostu chce się spędzać czas.

Jak pomalować meble – stara ławka szkolna

– wpis gościnny autorki bloga Gu Tworzy

Od lat zbierałam inspiracje na wykorzystanie w tym celu mebli z historią. Najbardziej urzekały mnie stare szkolne ławki wykorzystane w dziecięcych pokojach jako biurka. Pomysły, które ujęły mnie najbardziej, zebrałam na mojej tablicy na Pinterest i wierzyłam, że prędzej czy później takie meble do mnie trafią.

 

Rosnące dzieci, z mnóstwem pomysłów i potrzeb na ich rysowanie, pisanie, wycinanie, sklejanie sprawiły, że na zrealizowanie celu nie mogłam długo czekać. Stolik, którego chłopcy do tej pory używali, stał się już zdecydowanie za mały do zaspokojenia potrzeb dwóch przedszkolaków. Zaczęłam szukać czegoś większego i pasującego do mojej wizji.

Cierpliwość popłaca

I trafiły się! Oryginalne szwedzkie szkolne ławki, sztuk dwie, podarowane przed laty w darze dla polskiej szkoły i przez lata bezczeszczone jaskrawo zieloną olejną farbą. Wystarczyło tylko, że spojrzałam na spód otwieranego blatu i sygnaturę „Tranås Skolmöbler”, a od razu wyobraziłam sobie siedzących przy nich w jakiejś szwedzkiej szkółce Lassego i Bossego, Lisę i Brittę czy Ollego. Wierzcie mi, dla fanów książek Astrid Lindgren to nie lada gratka. Jednak kiedy tylko zaczęłam mozolny proces odnawiania ławek, ten obraz sielskiej szwedzkiej szkółki został wyparty przez wizję jakiegoś polskiego klnącego pod nosem pana woźnego, który co wrzesień malował od niechcenia dziesiątki zrytych cyrklami blatów kolejną warstwą olejnej farby.

Mogłam się spodziewać, że za przedziwnie niską ceną za jaką nabyłam ławki – 70 złotych sztuka (sic!) – może być jakiś haczyk. A prawda jest taka, że choć na kupnie oszczędziłam bardzo dużo, o swoim czasie włożonym w renowację tych ławek już nie mogę powiedzieć w kategoriach oszczędzania. Na szczęście lubię takie wyzwania i chyba tylko to trzymało mnie w doprowadzeniu tej sprawy do końca. Na wypadek, gdyby ktoś z Was też nie miał kiedyś lepszych rzeczy to roboty w tak zwanym „wolnym czasie”, podzielę się swoim doświadczeniem związanym z tym, jak się zabrać za odnowienie takich szkolnych ławek.

Jak odnowić szkolną ławkę z historią

1. ROZKRĘCENIE MEBLA

To, co bardzo pomaga we wszystkich etapach związanych z renowacją to po pierwsze  – rozkręcenie mebla. Już po pierwszych zmaganiach z niemal pięćdziesięcioletnimi śrubami usłyszałam od męża tylko tyle, że widać, że te meble robiono na lata. Wszystkie śruby dało się wykręcić, a cała ławka została rozebrana na części pierwsze bez żadnych uszkodzeń.

2. SZLIFOWANIE

Byłam przekonana o tym, że mam w rękach prawdziwe meblowe skarby, trzeba było je „tylko” oszlifować z nawarstwionych przez dziesiątki lat farb, napisów, rysów długopisami i korektorem. Chciałam za wszelką cenę dotrzeć do ich oryginalnej postaci – odkryć drewno spod tysięcy warstw farby, a tam gdzie to byłoby niemożliwe – zaaplikować farbę w kolorze oddającym ducha tego szkolnego mebla.

Do usuwania starych powłok użyłam głównie cykliny (w wąskiej części biurka – z miejscem na pióro), szlifierki (na blacie, części pod blatem oraz na metalowych nogach) oraz papieru ściernego (w trudno dostępnych miejscach). W przypadku wąskiej części blatu udało mi się dotrzeć do drewna i odkryć je w całości, natomiast blat trochę mnie rozczarował, bo okazało się, że jest zrobiony z płyty i tylko obramowanie i spód jest z drewna. Moje plany pozostawienia drewnianego blatu w całości legły w gruzach, ale wizja pomalowania go na jakiś fajny kolor trochę osłodziła mi to rozczarowanie. Plusem całego tego odkrycia było to, że nie musiałam zdzierać starych powłok do zera – w przypadku malowania kryjącą farbą wystarczy tylko zmatowić podłoże przed aplikacją farby.

Spód blatu potraktowałam ręcznie drobnoziarnistym papierem ściernym, nie chcąc zetrzeć oryginalnej sygnatury Tranås Skolmöbler z 1974 roku. Resztę blatu, poza tym miejscem, szlifowałam papierem o podobnej gramaturze, ale już wspomogłam się szlifierką oscylacyjną. Zacieki, tłuste plamy, rysy długopisem zniknęły – zostało tylko to, co chciałam zostawić.

Dolną część ławki (tę pod podnoszonym blatem) w całości wykonaną z drewna potraktowałam szlifierką aż do odkrycia surowego drewna spod starego i mocno zniszczonego lakieru. Z metalowymi nogami początkowo postępowałam ostrożnie, szlifując je ręcznie papierem ściernym, ale szybko straciłam cierpliwość (i siły) i przerzuciłam się na szlifierkę z drobnoziarnistym papierem ściernym. W przypadku, kiedy mamy zamiar i tak malować coś kryjącą farbą, nie trzeba za wszelką cenę usuwać wszystkich starych powłok do zera. Wystarczy tylko wyrównać wszelkie stare zacieki, nierówności i przede wszystkim zmatowić powierzchnię przed malowaniem.

3. WYBÓR PRODUKTÓW

Bardzo chciałam zachować charakter tych starych szkolnych ławek – podkreślić piękne, stare drewno odkryte spod wieloletnich warstw farb i lakieru, a malowanie ograniczyć tylko do tych miejsc, dla których nie było ratunku. Do zabezpieczenia, a zarazem podkreślenia rysunku surowego drewna wybrałam olej Tikkurila Nostalgia Beeswax Oil, który miał nadać ławce ciepły kolor i oddać oryginalne wybarwienie mebla. Do pomalowania nóg i blatu wykorzystałam emalię wodorozcieńczalną Tikkurila Everal Aqua Semi Matt 40.

emalia do drewna i metalu oraz olej do drewna tikkurila

A ponieważ uwielbiam kolory i lubuję się w ich dobieraniu i komponowaniu, spędziłam dobrych kilka godzin nad wzornikiem barw Tikkurila („jedyne” 13 tysięcy odcieni…), aż wybrałam odcień idealny do mojej wizji – M365 , ciemny odcień turkusu – po prostu kolor z charakterem, który miał idealnie korespondować z ciepłym odcieniem drewna i faktycznie przywodzić na myśl stare ławki szkolne.

4. JAK OLEJOWAĆ?

Proces wykończenia poszczególnych elementów ławki rozpoczęłam od olejowania drewnianych części i w tym celu użyłam po prostu miękkiej bawełnianej szmatki. Rozprowadziłam na surowym, dokładnie oczyszczonym ze starych powłok drewnie niedużą ilość oleju, a po 20 minutach zebrałam nadmiar szmatką i delikatnie wypolerowałam powierzchnię. Efekt było widać już w trakcie aplikacji oleju – zobaczcie sami.

Ostatecznie wystarczyło nałożyć tylko dwie warstwy oleju, a wszystkie drewniane elementy od razu “odżyły” i uzyskały bardzo miłe w dotyku satynowe wykończenie.

5. MALOWANIE EMALIĄ

Z malowaniem blatu było trochę więcej zabawy. Jeszcze przed rozpoczęciem malowania musiałam na jego powierzchni zaszpachlować co większe dziury i nierówności. Nie chodziło mi bynajmniej o nieskazitelną gładkość blatu (w końcu to mebel z historią i tę historię chcę widzieć!), ale o wyrównanie ubytków, które mogłyby się okazać problematyczne w użytkowaniu. Po wyschnięciu szpachli i wyszlifowaniu powierzchni, zabrałam się za to, co w całym tym procesie lubię najbardziej – za KOLOR! Farbę nakładam zwykle małym gąbkowym lub flokowym wałkiem i pilnuję, żeby warstwy były naprawdę cienkie. Wtedy farba ładnie się rozlewa, a my nie mamy żadnych problemów z zaciekami czy „nierównymi” miejscami. Po nałożeniu pierwszej warstwy czekamy ok. godzinę do całkowitego wyschnięcia farby, a kolejną warstwę kładziemy po czterech godzinach od nałożenia pierwszej. Zanim jednak nałożę kolejną warstwę farby, szlifuję delikatnie pomalowaną powierzchnię drobnoziarnistym papierem ściernym, aby zlikwidować podniesione włókna drewna. Dzięki temu pomalowana powierzchnia będzie idealnie gładka. W przypadku blatu wystarczyłyby dwie warstwy farby, ale na wszelki wypadek nałożyłam jeszcze trzecią dla idealnego pokrycia i wzmocnienia powierzchni blatu.

6. MALOWANIE METALU

Pomimo tego, że mogę nazywać się już weteranką w malowaniu mebli, to był mój pierwszy raz, jeśli chodzi o malowanie metalu. Trochę się obawiałam, że farba nie będzie miała dobrej przyczepności, a wałek będzie się ślizgał, ale nic z tych rzeczy. W końcu Tikkurila Everal to emalia stworzona do malowania drewna i metalu. Znowu skorzystałam z mojego sprawdzonego wałka (wspomagając się w zakamarkach małym pędzelkiem) i tak jak w przypadku drewna nałożyłam cienkie warstwy, a efekt końcowy przeszedł wszelkie moje oczekiwania. Po nałożeniu trzech-czterech cienkich warstw farby, powierzchnia na metalu jest idealnie gładka, bez choćby cienia zacieków czy nierówności.

7. KOŃCOWY MONTAŻ

Po wykończeniu wszystkich elementów, pozostało już tylko złożenie wszystkiego z powrotem. W przypadku śrub pokusiłam się o kupno nowych, natomiast zawiasy oczyściliśmy za pomocą wełny stalowej. Chwila pracy i wyglądają jak nowe!

8. OSTATNIE DETALE…

W ramach ostatnich szlifów wykleiłam tylko dno schowka podblatowego grubym, matowym papierem ozdobnym, żeby zakryć mało estetyczną płytę z dykty. Stara szkolna ławka zyskała całkiem nowe życie i jestem pewna, że ma przed sobą jeszcze kawał dobrej historii (i oby jak najmniej dźgania cyrklem przez moich synów)!

Efekt końcowy oceńcie sami!


Wpis jest częścią cyklu „Potęga inspiracji”, w ramach którego ukazały się dotychczas:
– Rowerowa historia, czyli malowanie roweru
– Czy kolor wpływa na nasze życie?
– Różowa wyspa kuchenna ze starego bufetu
– Kuchenna batalia, czyli atrament na kuchennym froncie
– Mieszkać w stylu wabi-sabi, czyli japońskie piękno przemijania
– Trend Urban Jungle cz. 2 – Jak eksponować rośliny
– Dojrzały banan, czyli metamorfoza komody z mdf
– Wielkanocne dekoracje + rama na kwiaty DIY
– Trend Urban Jungle

4 komentarze

  • Reply
    Wiktoria
    11 października 2018 at 11:47

    Jestem zachwycona tą metamorfozą. Nie spodziewałabym się, że ze starej, zniszczonej ławki można zrobić tak piękny mebel dla dziecka.

  • Reply
    Marta (Pani Sowa)
    16 października 2018 at 08:49

    Wyszło cudnie!

  • Reply
    Magdalena
    16 października 2018 at 11:20

    Genialnie to wygląda. Jestem pod dużym wrażeniem, to zdecydowanie moja estetyka. No i zapragnęłam mieć taką ławkę dla moich brzdąców:) Pozdrawiam serdecznie!

    • Reply
      Tikkurila. Potęga Kolorów
      18 października 2018 at 09:52

      Magdalena, dziękujemy w imieniu autorki metamorfozy 🙂 Serdeczne pozdrowienia!

Zostaw Odpowiedź

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.